
„Tak to jest z bólem (...). Domaga się, byśmy go odczuwali.”
Po odłożeniu książki miałam mętlik w głowie. Co się dzieje dalej z bohaterami? Jak kończą się nieukończone wątki? Ale przede wszystkim - jakie są odpowiedzi na pytania zadane w książce? Od razu po przeczytaniu trudno uporządkować myśli, jednak postaram się sklecić choć dwa zdania.
„Boje się zapomnienia – wyznał bez chwili wahania. – Boję się tego niczym ślepiec ciemności.”
Przede wszystkim pokochałam bohaterów. Oprócz Hazel i Gusa bardzo zaciekawił mnie również Isaac. Cała trójka, choć chora na nowotwór, nie poddawała się chorobie i traktowała ją wręcz z sarkazmem, na odległość choć była tak blisko i dawała im się we znaki. Widać to m.in. przez "bonusy rakowe" czy wyrażenie, którym Hazel częstuje nas już na początku - "efekt uboczny umierania". John Green stworzył ich nieuległymi, ale również takimi, którzy nie użalają się nad sobą i doceniają to co mają, nawet w najgorszych chwilach. Zachowywali się również jak starsi niż w rzeczywistości - efekt uboczny choroby.
Sposób zbudowania fabuły jest świetny. Nie płynie za szybko, ale również się nie wlecze. Ciekawość co będzie dalej aż mnie pożerała, jednak były i momenty w którym rzeczywiście trzeba było pomyśleć nad sensem życia (bez względu na to jak to brzmi). Nie jest nudno: autor opisuje tematy prosto, ale wyczerpująco. Jest również romantycznie. Słowo "okay" nabiera od lektury zupełnie innego znaczenia. Kocham czytać po parę razy moje ulubione fragmenty, m.in.

- Cierpliwości, koniku polny - poradziłam. - Nie chcesz przecież okazać się nadgorliwy.
- Oczywiście, że nie, dlatego zaproponowałem jutro - odparł. - Chciałbym się z tobą znów spotkać dziś wieczorem, ale gotów jestem poczekać całą noc i kawałek jutra. - Przewróciłam oczami. - Mówię poważnie - dodał.
- Nawet się za dobrze nie znamy - zaoponowałam. Wzięłam książkę z półki między siedzeniami. - Może zadzwonię do ciebie, kiedy ją skończę czytać?
- Ale przecież nie znasz mojego numeru - zauważył.
- Mam dziwne przeczucie, że zapisałeś mi go na karcie tytułowej.
Uśmiechnął się tym niemądrym uśmiechem.
- I ty twierdzisz, że się za dobrze nie znamy.
W dodatku wszystko ubarwione jest lekkim, lecz pięknym językiem. Pełen polotu, lecz wypełniony humorem - tak bym go nazwała. Ujęty w bardzo ładne wydanie tekst zachęca do przeczytania i bardzo je ułatwia.
Podsumowując: zabawna, lecz naprawdę piękna. Mądra i wciągająca, lecz "to nie jest książka o raku, bo książki o raku to lipa". Poszukując odpowiedzi na pytanie, czy poza wpisami na Facebooku i grobem na cmentarzu coś po nas pozostanie bohaterowie trafią do jednego z romantyczniejszych miast, a między nimi zakwitnie wyjątkowe uczucie. Wyciska łzy, ale czasem ze smutku a czasem ze śmiechu. To chyba najlepszy sposób w jaki można by tu ująć. Uwielbiam tą książkę i szczerze Wam ją polecam.
Czytałam i mogę z czystym sercem polecić :) W 100% zgadzam się z Twoją opinią - język lekki, ale piękny no i świetnie wykreowani bohaterowie :)
OdpowiedzUsuńPrzy tej książce wylałam niejedną łzę ale nie żałuję. Książka jest w stylu który lubię i z pewnością mogę ją polecić.
OdpowiedzUsuń