środa, 13 marca 2013

#34. Recenzja książki. Terry Pratchett; Mort

http://www.publio.pl/files/product/big/ac/00/45/48233-mort-terry-pratchett-1.jpg
Nawet Śmierć czasem potrzebuje wakacji. A jedynym sposobem na uzyskanie chwili odpoczynku jest dla kościstego strażnika klepsydr życia jest odnalezienie na Dysku, jedynej płaski planecie we wszechświecie, swojego zastępcy -  terminatora. Jego wybór pada na Morta, chłopca próbującego zrozumieć prawa rządzące światem i gorliwie pragnącego zdobyć wiedzę, której zdobyć nie powinien.
Odbieranie ludziom życia, jak dowiaduję się wkrótce Mort, nie jest wcale takie łatwe. Zwłaszcza kiedy właścicielką tego życia jest śliczna, młoda księżniczka Sto Lat, Keli. Źle wymierzony cios kosy chłopca rozcina historię na dwie oddzielne rzeczywistości, a księżniczka jako że żyje w tym drugim świecie uważana jest za... zmarłą! Tymczasem prawdziwy mroczny kosiarz postanawia poznać rozkosze śmiertelników, więc Mort z pomocą adoptowanej córki Śmierci i niezbyt kompetentnego, młodego czarodzieja Cutwella musi odmienić bieg historii, zanim skończy się czas księżniczki...


Dla każdego, kto jeszcze nie poznał ekscentrycznego stylu pisania Pratchetta lektura jego książek zdumiewa. Już jako mała dziewczynka zdążyłam się do niego przyzwyczaić dzięki Zadziwiającemu Maurycemu i jego uczonym szczurom. Potem przeczytałam jeszcze Nację, którą wspominam dość dobrze. Z takim początkiem nawet jabłkownik, wyżerający dziury w podłodze ani obraz Śmierci jedzącej curry nie mogły mnie zdziwić. Mimo wszystko zawsze dziwi mnie niewyobrażalnie wielka wyobraźnia T. Pratchetta - wyczarował świat, który mnie urzekł swoją niezwykłością. I jest naprawdę zadziwiający. Przez duże Z.
Punkt dla tej pozycji za to, że nie znalazłam tu przydługawych opisów wyglądu, zdarzeń, krajobrazu i td. Jest w tej książce tylko to co najlepsze - zabawne dialogi, ciekawa akcja...

Znam już schemat okładek książek Pratchetta - panuje na nich duży przepych i, krótko mówiąc, chaos. Wystarczająco duży, by nie móc ogarnąć całej oprawy jednym spojrzeniem. Autorem ilustracji jest najczęściej Josh Kirby a kwintesencją - no cóż, nie oszukujmy się - cycasta dziewczyna. Zawsze jednak uważam te okładki za ładne - jeśli widzisz taką oprawę w księgarni trudno się oprzeć przed zobaczeniem jej z bliska i przeczytaniu opisu. A jeśli był podobny do opisu TEJ książki, to bez wątpienia na rzucenie pieniędzy w błoto, możecie kierować się do kasy.
polecam. cena w empiku: 22,43 zł

Recenzja bierze udział w wyzwaniu Czytam Fantastykę.


The Script ft. will.i.am - Hall of Fame


3 komentarze:

  1. o autorze i jego twórczości sporo się nasłuchałam / naczytałam, ale sama dotąd nie miałam okazji czytać jego książek

    recenzja dodana do wyzwania
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytam właśnie Kolor Magii. Pratchett pisze trochę chaotycznie, ale to jego pierwsza książka więc nie zamierzam go oceniać, za coś jednak tą sławę zdobył (a oglądałam jeszcze Piekło Pocztowe, które bardzo mi się podobało).

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam jeszcze książek Pratchetta, ale mam zamiar, bo są chyba bardzo oryginalne :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie pozostawione tu komentarze, ponieważ motywują mnie one do dalszej pracy. Jeśli chcesz pozostaw tu adres swojego bloga (ale nie spamuj!) - postaram się na niego zaglądnąć ;)